Widzę w statystykach, że często wyszukujecie w przeglądarce przepisów na ciasta bez mąki i bez tłuszczu. Dla naszych mam i babć tym bardziej, zapewne taki wyrób jest nie do pomyślenia, ale jednak da się! Nie musicie obawiać się, że muffiny będą smakowały dziwnie, z dodatkiem miodu i charakterystycznych, intensywnych przypraw nikt nie zorientuje się, że głównym składnikiem jest.. czerwona fasola. Babeczki mają intensywny, ciemny kolor i są bardzo puszyste, świetnie smakują przełożone kwaskowym dżemem! Na blogu znajdziecie również wytrawne, pomidorowe muffiny z fasoli 🙂
Kakaowe muffiny z fasoli
Drukuj przepisSkładniki
- 250 g czerwonej fasoli konserwowej
- 15 g ciemnego kakao (3 płaskie łyżki)
- 60 g miodu
- 2 jajka
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1/2 łyżeczki kardamonu
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- odrobina mielonego imbiru
Przgotowanie
Fasolkę wysypujemy na sitko, opłukujemy z zalewy** i odstawiamy na kilkanaście minut, aby dokładnie odciekła, następnie za pomocą blendera tworzymy z niej puree, wcześniej dodając do fasolki 2 jajka (jeżeli używacie ręcznego blendera to polecam umieścić fasolę i jajka w dużym, wysokim kubku).
Następnie do przygotowanej masy dodajemy miód, kakao, sodę i przyprawy i całość dokładnie mieszamy i nakładamy do foremek (polecam w tym przypadku użycie silikonowych).
Babeczki pieczemy w temperaturze 190 stopni przez 25 minut. (w silikonowych foremkach lub teflonowej blaszce!)









84 komentarze
whiness
9 kwietnia 2013 o 10:34Ano, z fasoli można wyczarować zaskakująco dobre wypieki 🙂 I może dlatego tak ją lubię?
Anonimowy
9 kwietnia 2013 o 10:51Ja ostatnio robiłam ciasto z fasoli, przepisie było 6 łyżeczek- dałam 5 i wyszło gorzkie: / nawet dżem nie pomógł 🙁
Madzia B
9 kwietnia 2013 o 10:56O kurcze, nigdy nie słyszałam o takich cudach!:D I to z konserwowej fasoli?! Już mam wydrukowany przepis i będę wypróbowywać:) A wyglądają pięknie!
pees
9 kwietnia 2013 o 11:08cudowne i bezglutenowe <3
Anonimowy
9 kwietnia 2013 o 11:08A co się stanie jak nie użyję sody? Czy wtedy przepis powinno się jakoś zmodyfikować, dłuzej piec na przykład? Po sodzie zawsze boli mnie brzuch, więc jak tylko mogę, sody unikam..
Ps. uwielbiam Twojego bloga!
Agata
9 kwietnia 2013 o 11:16Bardzo mi miło! 🙂 Jeżeli nie tolerujesz sody, użyj proszku do pieczenia (1 łyżeczka), a jeśli też nie może być, to upiecz bez – możesz wtedy spróbować nie dodawać od razu całych jajek, tylko ubić białka na pianę 🙂
Anonimowy
10 kwietnia 2013 o 14:49Agatko, bardzo dziękuję Ci za odpowiedź! Przy okazji, pytałam już o to przy przepisie na Frittatę z serkiem wiejskim, kalafiorem i brokułami, ale zapytam jeszcze raz – czy to jest zjadliwe na zimno albo po odgrzaniu na drugi dzień? Zastanawiam się, czy mogę to zabrać na drugi dzień jako lunch do pracy:)
Agata
10 kwietnia 2013 o 16:02Ah tak, zapomniałam odpowiedzieć 🙂 Jak najbardziej jest to jedno z dań, które bardzo dobrze smakują na zimno – chyba, że to tylko mój gust, ale zawsze lubiłam tego typu potrawy z jaj na drugi dzień zjadać bez odgrzewania – nawet naleśniki 🙂
W każdym razie frittaty sama często zabieram na uczelnie, więc ze swojej strony polecam!
Aneta
9 kwietnia 2013 o 11:11Nigdy nie robiłam niczego z fasoli, ale fascynuje mnie pomysł zastąpienia nią mąki w muffinach.
ewusha
9 kwietnia 2013 o 12:08A ja już robiłam kiedyś muffinki z fasoli bardzo mi smakują. Ale w tym przepisie zaintrygował mnie skład przypraw, szczególnie imbir i kardamon, więc wypróbuję. Czy imbir świeży?
Agata
9 kwietnia 2013 o 12:16Użyłam sproszkowanego, już dopisuję! 🙂
Aleksandra Szumska
9 kwietnia 2013 o 12:38A można by na przykład dodać banana? Czy wtedy cała konstrukcja się rozleci? 🙂
Panthher
9 kwietnia 2013 o 14:01Oo tak, polecam z bananem! Nic się nie rozleci!
Anonimowy
9 kwietnia 2013 o 12:48byłam przeciwnaa fasolowym wypiekom. ale kiedy je spróbowałam od razu mi zasmakowały! 🙂
teenager ;)
9 kwietnia 2013 o 13:56fasolowe muffiny *-* ciekawe!! dużo słyszałam i widziałam już takich wypieków, ale sama nigdy nie próbowałam – patrząc na te muffinki widze ze warto ! chętnie spróbuję tych pyszności ;D
Mimi
9 kwietnia 2013 o 14:49Intrygują mnie te fasolowe wypieki. Muszę się wreszcie sama przekonać, jak smakują 🙂
Joanna
9 kwietnia 2013 o 15:48Ostatnio próbowałam zrobić fasolowe ciasto i hmm… jakby to powiedzieć, zjadliwe nie było ^^ Naczytałam się wiele opinii i przepisów i byłam zachwycona tym , że nie używa się mąki itd.
Może po moim nieudanym eksperymencie spróbuję zrobić muffiny i może tym razem wyjdzie – tylko nie wiem kiedy to nastąpi, bo ostatnim razie zwątpiłam 😀
Pozdrawiam !!
Kulinarny Zenit
9 kwietnia 2013 o 17:03Aaaale pomysł! Na pewno je zrobię! Boskie! No i że tak pięknie wyrosły, jestem pod wrażeniem, serio!
Ida
9 kwietnia 2013 o 17:13Geniusz z Ciebie 🙂
witchqueen
9 kwietnia 2013 o 17:43robie jutro!!!
ewusha
9 kwietnia 2013 o 17:51Właśnie zrobiłam. Wyrosły pięknie, są puszyste. Trochę za mocno kakaowe. Wydrążyłam je po środku i nadziałam dżemem jabłkowym. Wyszło pysznie. Jutro nadzieję serkiem homo naturalnym z malinami.
Magdalena M
9 kwietnia 2013 o 18:30Robiła już podobne, wychodzą świetne pychota!
monika mimo-za
9 kwietnia 2013 o 18:48No proszę, podobno da się też zrobić z dzikiego ryżu!:)
Karolina Sz
10 kwietnia 2013 o 06:07Już kiedyś myślałam o tych muffinach. Muszę w końcu wypróbować ten przepis, bo wyglądają pysznie! 😉
Pozdrawiam, Ka.
Lagenko
10 kwietnia 2013 o 09:35Niesamowite! Nigdy w życiu nie wpadłabym na to, że można zrobić muffiny z fasoli :D. Jestem strasznie ciekawa, jak to smakuje. Przyjaciółka opowiadała, że zrobiła kiedyś na obiad kotleciki z fasoli i jej mąż był święcie przekonany, że to mięso mielone. Widać, ma o wiele więcej zastosowań :). Przetestuję w weekend.
Sporteus
10 kwietnia 2013 o 18:14Muffiny z fasoli? Kurczę, ciekawe jak to smakuje 🙂 jak tak samo fajnie jak marchewkowe, to biorę w ciemno!
Capacitier
11 kwietnia 2013 o 07:07Zapisuję w zakładkach i mam nadzieję zrobić w najbliższym czasie! 😉
modaretto
12 kwietnia 2013 o 12:05upieklam, wygladaja dobrze ale w smaku…okropne, nie wiem czy cos zrobilam nie tak ale tym mufinkom zadna ilosc dżemu nie pomoże, może zależy kto co lubi
Anonimowy
16 kwietnia 2013 o 13:14Okropne? Może większa ilość kakao by pomogła?
modaretto
22 kwietnia 2013 o 06:45nie wiem, byly bardzo ladne, puszyste i delikatne ale w smaku zostawialy okropny posmak goryczy. tak ma byc, czy nie powinny smakowac jak gorzka fasola?
Monika
6 maja 2013 o 15:18może miałaś fasolę która była w solonej zalewie? ja tak miałam za pierwszym razem, w smaku były bardzo nieprzyjemne, wypłukałam później fasolę i było dobrze
Agata
7 maja 2013 o 09:06Dzięki Monika, to cenna uwaga, pozwolę sobie ją dodać w opisie 🙂
Monika
7 maja 2013 o 17:10Nie ma sprawy, szkoda by było żeby ktoś inny tez się tak naciął. Czy można też korzystac z samodzielnie ugotowanej fasoli?
Anonimowy
15 kwietnia 2013 o 17:40Zrobiłam i wyszło pycha. Lepsze niż z białej fasoli. Ja zamiast przekładać je dzemem polałam rozpuszczoną gorzka czekoladą z odrobiną kwaśnej śmietany.
Dodałam też garść rodzynek i 5 łyżeczek otrąb.
Anonimowy
16 kwietnia 2013 o 13:13Przepis wypróbowałam i mogę powiedzieć, że babeczki wyszły rewelacyjne!! Zamiast miodu użyłam jednak syrop z agawy i następnym razem dorzucę jeszcze suszoną żurawinę 🙂 Aż ślinka leci na samą myśl:)
Przeprowadziłam test na znajomych, nikt się nie połapał, że były na bazie fasoli:) Bez obaw więc dziewczyny 🙂
klaudyna
18 kwietnia 2013 o 11:36moje wyszły bardzo dobre! czytając jednak wcześniejsze komentarze dodałam mniej kakao i dosypałam trochę cukru w ostatniej chwili próbując ciasto 😉 na pewno zrobię je raz jeszcze, może jakieś rodzynki w środku.. 🙂
pannaputa
19 kwietnia 2013 o 08:24Babeczki wyszły bardzo smaczne (smak fasoli absolutnie niewyczuwalny), aczkolwiek rozpadały się przy wyjmowaniu z foremek. Nie wiem, czym mogło to być spowodowane. Być może użyłem zbyt dużych foremek? A może niepotrzebnie nasmarowałem je olejem kokosowym? Wpływ mogło też mieć użycie karobu zamiast kakao.
W każdym razie będę do nich wracał, dzięki. 🙂
kosmetyczny-przekladaniec
19 kwietnia 2013 o 18:17Zobaczyłam ten przepis wczoraj późnym wieczorem i korzystając z tego, że miałam puszkę fasolki postanowiłam zrobić. Pierwsze wrażenia – rozczarowanie, ale potem sobie tak myślę, co ja sobie do licha myślałam, że będą smakować jak tłuste, mączne muffinki? No i po chwili przyzwyczaiłam się do smaku, który porównałabym do wyrobów sojowych. Pierwszy kęs jest dziwny, a potem już smacznie. Myślę, że świetnie nadawałoby się połączenie je z dżemem, czy domowym powidłem, aż się proszą o przełożenie soczystym owocem.
Silikonowe foremki faktycznie byłyby wskazane, ja użyłam papierowych papilotek i niestety muffinki się mocno do nich przykleiły.
Anonimowy
24 kwietnia 2013 o 13:06Czy myślisz że ta masa by się nadawała na muffinki z nadzieniem budyniowym? Na zasadzie: wyrobić ciasto, przygotować budyń z mniejszą ilością mleka żeby był gęstszy i do foremki nakładać łyżkę masy fasolowej, na to lyżkę budyniu i znów łyżkę masy?
Alicja
Patrycja
1 maja 2013 o 09:08Zrobiłam! Długo się za nie zabierałam, ale w końcu się udało. Dodałam dodatkowo trochę rodzynek i wiórek i wyszły pysznie! Genialne, słodkie, nie tuczące!
Aleksandra Górska
9 maja 2013 o 19:07Miałam taki pomysł, żeby dodać do tego malinki. Jak zmienić wtedy proporcje, żeby wyszło dobrze?
Agata
9 maja 2013 o 19:09Myślę, że wszystko może zostać tak samo 🙂 Muffiny nie uciekają raczej z foremek, więc jak "wciśniesz" do nałożonego już ciasta kilka owoców, to powinny się jeszcze zmieścić, jeśli nie, to podziel masę na 9 foremek, nie na 8, wtedy będzie troche zapasu 🙂
Aleksandra Górska
11 maja 2013 o 11:29Zrobiłam i pyszne! Co prawda zmodyfikowałam trochę przepis (3 łyżki kakao zamiast 4, 2,5 łyżki miodu zamiast 2 i dodałam rodzynki), ale wyszło fantastyczne. I tak mało kalorii, cudo!
Anonimowy
1 czerwca 2013 o 17:15Upiekłam dzisiaj po raz pierwszy. Nie miałam gorzkiego kakao, użyłam słodkiego (2 łyżki) wyszły rewelacyjne, lekkie, takie piankowe, a przy tym sycące. Na pewno jeszcze nie raz je zrobię! 🙂
Anonimowy
19 czerwca 2013 o 13:02właśnie się pieką! w formie surowej już były pyszne 😀
AWielogorska
12 lipca 2013 o 15:17a ja zrobiłam z troche wiekszych porcji (1,5puszki fasoli; 3jajka…) i chyba cos mi sie za duzo sypneło sody bo wyszły z okropnym metaliczno-gorzkim posmakiem.Ale przepis i tak fajny. są puszyste, lekko wilgotne
Anonimowy
14 sierpnia 2013 o 11:36Są genialne! Wyszły mi takie mokre-mniam!
iAlice
20 sierpnia 2013 o 07:47Czy można by je było upiec z odrobiną soku i skórki otartej z pomarańczy? Jak myślicie??? 🙂
Anonimowy
22 sierpnia 2013 o 23:01A gdy dodam sody i dodatkowo ubite białka to będą przesadnie wyrośnięte?
Bad Wolf
17 września 2013 o 22:20Przygotowałam, korzystając z fasoli nie z puszki, tylko "suchej" – są jeszcze pyszniejsze!
Czasem przyprawy zastępuję po prostu przyprawą do piernika albo do grzańca.
Wszyscy których częstuję, się zachwycają!
Ładnie i fajnie wychodzą też, jeśli na wierzch położy się plasterek banana – bo wierzchnia "skórka" tych muffinów bardzo się spieka i zsycha i przez to nie jest najsmaczniejsza.
Anonimowy
13 listopada 2013 o 10:00Polecam zdecydowanie! a na drugi dzień są smaczniejsze :)))
Anonimowy
15 listopada 2013 o 15:39a mogę zastąpić miód cukrem, bo miody nie mam, a nie zależy mi na bardzo dietetycznej wersji?
Agata
15 listopada 2013 o 15:43Oczywiscie, moze byc cukier 🙂
Marika Downarowicz
9 lutego 2016 o 17:06agata powiedz mi prosze co zrobic by one nie byly surowe w srodku….sa brazowe po czasie pieczenia tak jakby byly juz gotowe a jednak wychodza mokre w srodku tak jakby nie bylyby upieczone 🙁 masz jakas rade
Anonimowy
21 listopada 2013 o 20:20Polecam pyszne 🙂 w wersji na słodko
Przepyszne w wersji na słono 🙂 z tuńczykiem i przyprawami.
Anonimowy
4 grudnia 2013 o 17:27250 g fasoli – samej fasoli już odsączonej czy to razem z zalewą? Puszkę mam 400 g, a obj netto 240
Anonimowy
5 grudnia 2013 o 15:57czy te proporcje będą dobre na małą tortownicę?:)
Agata
5 grudnia 2013 o 16:01Wydaje mi się, ze tak, tylko nie zapomnij wyłożyć jej papierem! 🙂
Anonimowy
28 grudnia 2013 o 10:02świetne ! 🙂
Anonimowy
8 stycznia 2014 o 17:30Że tak spytam… Czy tę fasolę czuć? W sensie smak 😉
Nie znoszę fasoli. Żadnej. Na sam widok mam ciary 😛
Ale przepis mnie zaintrygował, dlatego pytam 🙂
Ania
Anonimowy
24 stycznia 2014 o 21:15Dwa razy robiłam muffinki z tego przepisu – niestety w obu przypadkach miałam ten sam problem. Duża część "ciasta" zostaje na papilotce, zaś reszta, którą uda mi się oddzielić – rozpada się. Czy jest na to jakiś sposób?
Agata
24 stycznia 2014 o 21:27Niestety ten przepis kompletnie nie nadaje się do papierowych papilotek, tak jak większość dietetycznych muffinów, bo gdy nie są tłuste to w ogóle nie odklejają się od papierka 🙁 Polecam silikonowe foremki lub teflonową blaszkę.
Anonimowy
5 kwietnia 2014 o 17:34Właśnie się pieką, niestety z przypraw miałam tylko cynamon. Surowa masa smakowała dobrze, jak gorzka czekolada 🙂
Jeszcze 16 minut pieczenia plus stygnięcie, aaaaaaa! 😀
Anonimowy
25 maja 2014 o 18:26Bardzo gorzkie, radzę dać dużo więcej miodu…lub cukru.
Agata
28 maja 2014 o 08:39Niestety trafiła CI się po prostu nieodpowiednia fasola, która sprawiła, że wypiek jest gorzki 🙁
Anonimowy
1 czerwca 2014 o 13:00Agato…mozesz podpowiedziec konkretna nazwe firmy z ktorej kupowalas fasole? Mi tez wypiek wyszedl gorzki. Jak odmierzasz miod? 50 g to w przeliczeniu na lyzki stolowe ile? Pozdrawiam, Magda
Anonimowy
13 lipca 2014 o 10:13Dobre ale przydaloby sie bardziej poslodzic. No i czuc kardamon pomimo tego, ze dalam mniej niz te pol łyzeczki. Jeszcze lepsze by byly z jakąś polewą czy nadzieniem ;p
Anonimowy
24 sierpnia 2014 o 19:24Kolejny rewelacyjny przepis. Ciasto bardzo smaczne:) Z racji pochmurnego dnia i mojego już 8 miesiąca ciąży postanowiłam sobie trochę dogodzić. Do jednych dodałam kostki gorzkiej czekolady, do drugich dżem truskawkowy a do reszty po łyżeczce nutelli 😀 popołudnie było bardzo miłe:)
Anonimowy
12 stycznia 2015 o 18:39Ile mniejwiecej kcal mają wszystkie? Pozdrawiam i podziwiam! 😀
Anonimowy
9 maja 2015 o 09:43A czy moglybyscie podać nazwę firmy która ma fasolę w puszce bez soli? Kazda, którą sprawdzalam ma sól i jednak czuć to w smaku. Bylabym wdzieczna za podpowiedź
Anonimowy
15 maja 2015 o 12:32Wszystko ok. Ale wydaje mi się (jetem tego pewna – wg mojej wiedzy o odżywianiu), że najzdrowsza fasola to ta namoczona przez noc i ugotowana samodzielnie. Z wielu powodów.
I dietetyk taką wersję powinien polecać. Żadne przetwpry w puszkach. I powinna być pierwszy sposób na uzyskanie fasolki do tego ciasta 🙂
Anonimowy
16 sierpnia 2015 o 15:14Niestety, ale muffiny nie są jadalne. 4 łyżki kakao to stanowczo za dużo, ciasto jest obrzydliwie gorzkie, nie da się go przełknąć, może przy dodaniu większej ilości miodu… Dodatkowo smakują bardzo sztucznie. Myślę, że jest wiele lepszych przepisów w Internecie, tego nie polecam.
Agata
16 sierpnia 2015 o 15:57Większa ilość miodu nic nie da, trafiła Ci się zła fasola.
Menzi
8 września 2015 o 12:21upiekłam już wiele ciast na bazie fasoli (lepsza jest czerwona niz czarna) i to co mogę powiedziec z doswiadczenia to: im ciasto dluzej postoi tym jest smaczniejsze. Jakimś cudem raz uchowalo sie tydzie i wtedy bylo mega! Wilgotne, kakaowe, wszystkie dodatki wspaniale sie przegryzly.
Tu intryguje mnie mieszanka przypraw dlatego chętnie spróbuję!
Menzi
8 września 2015 o 12:25upiekłam już wiele ciast na bazie fasoli (lepsza jest czerwona niz czarna) i to co mogę powiedziec z doswiadczenia to: im ciasto dluzej postoi tym jest smaczniejsze. Jakimś cudem raz uchowalo sie tydzie i wtedy bylo mega! Wilgotne, kakaowe, wszystkie dodatki wspaniale sie przegryzly.
Tu intryguje mnie mieszanka przypraw dlatego chętnie spróbuję!
Anonimowy
7 stycznia 2016 o 19:04Czy można pominąć kardamon bez uszczerbku na smaku?
Anonimowy
1 lutego 2016 o 10:07Zrobiłam wczoraj(niestety bez kardamonu i gałki muszkatołowej) z dodatkiem posiekanych daktyli i wyszły przepyszne – dziękuję bardzo za przepis!
dorota dermiblog
31 sierpnia 2016 o 15:39a może być ugotowana świeża fasola? czy nie bardzo?
Anonimowy
23 września 2016 o 17:36Piekłam dwa razy z gotowanej fasoli(raz drobnej białej,raz takiej szarej).Wyszły pyszne w obu przypadkach.
Anonimowy
19 października 2016 o 10:09No właśnie, ja też z pytaniem o świeżą fasolę – ile suchej musi być, żeby przepis był ok? Plauję dać kawałek banana w każdą babeczkę, tzn. w surowe ciasto- będzie ok?
Anonimowy
12 marca 2017 o 10:42Zamiast całej porcji miodu dodałam banana- babeczki wyszły przepyszne! Smak bardzo czekoladowy, fasola niewyczuwalna!! 🙂 Następnym razem dodam bakalie, prażone migdały, żurawinę…
Dziękuję za genialny przepis! 🙂
Anonimowy
11 czerwca 2017 o 09:31Porażka �� ciasto czuć fasolą . A co do miodu to radziłabym dać ksylitol/erytrol/lub inne slodzidło , bo każdy miód ma inną słodycz, u mnie wyszło gorzkie. Jak tu jeść. Nie wiem czy będę robić do tego ciasta drugie podejście. Może jak zapomnę, że takie coś robiłam.
Anonimowy
29 lipca 2017 o 11:40Ja mam trzy porady jeżeli nie wychodzą wam zjadliwe:
1. Dodać do przepisu banana
2. Polać je polewą (ja robię ją z mleka, kakao, małej porcji syropu klonowego + mielone siemie lniane dla zagęszczenia) – wtedy nie czuć tej gorzkiej skórki
3. Jak byo wczesniej wspomniane dczekać w lodowce, im dłużej poleży tym lepsze się robi 🙂
Ja robię wprawdzie nie muffinki ale ciasto – wychodzi super, w ogóle nie czuć fasoli! Z przypraw używam tylko cynamonu, za to banan to obowiązkowy składnik. Dodaje też trochę mielonego siemienia lnianego. Prawdą jest że trzeba dobrze opłukać fasolę, ja jeszcze bym dodała że dobrze zblendować.
Magda
6 listopada 2017 o 21:30Zrobiłam dzisiaj z przyzwoitej jakosci fasoli.Niestety proporcja nie powala. Tak jak pisały poprzedniczki,coś jest ewidentnie z proporcją.Gorzkawe, mocno czuc kakao.Za mocno.